stycznia 01
Jakoś zawsze lubiłem liczby. Chyba od czasu gdy rodzice kupili mi książkę “Przez rozrywkę do wiedzy - rozmaitości matematyczne“. Pastwiłem się nad tą książkę w pierwszych latach podstawówki:) Ulubione łamigłówki to:
- definicja nieskończoności pokazana jako gąsiennica, która wspina się na drzewo do jabłka, ale co godzinę jest coraz słabsza i przemierza połowę odległości, która pozostała do jabłka.
- łamigłówka Józefa Flawiusza, który wraz z garstką powstańców wpadli w zasadzkę. Honor wymagał popełnić samobójstwo. Dwóch jednak nie godziło się na to. Co zaproponowali całej grupie wojowników? Ustawmy się w rzędzie, jest nas 37iu i będziemy zabijać za każdym razem co 3-go wojownika. Na którym miejscu powinni stać dwaj przyjaciele, aby na końcu byli jedynymi, którzy pozostaną przy życiu? Trochę krwawe - ale w końcu facet jestem…



Ostatnie komentarze